Dziedziczenie „firm” to temat, który coraz częściej gości na spotkaniach wspólników spółek – i słusznie. Nie po to buduje się firmę latami, by rozpadła się w zaledwie trzy tygodnie po śmierci wspólnika.
W poprzednich artykułach pisaliśmy już o sukcesji w jednoosobowych działalnościach gospodarczych, o tym, jak uratować spółkę cywilną przed likwidacją po śmierci wspólnika, o zarządzie sukcesyjnym i fundacjach rodzinnych.
Tym razem przyglądamy się bliżej kwestii dziedziczenia w spółkach kapitałowych. W dzisiejszym wpisie w centrum uwagi stawiamy dwa filary sukcesji w spółkach: odpowiednie postanowienia w umowie spółki i ubezpieczenie krzyżowe wspólników.
Spis treści
Testament? To za mało
Zacznijmy od kluczowej sprawy, bo nie dla każdego może być to oczywiste. Śmierć wspólnika nie oznacza automatycznie, że spadkobiercy stają się wspólnikami. W spółce jawnej, partnerskiej czy komandytowej często wchodzi w grę roszczenie o wypłatę wartości udziału kapitałowego.
Natomiast w częściej spotykanej spółce z o.o. spadkobiercy mogą wejść do spółki, ale tylko jeśli umowa spółki nie stanowi inaczej. Dlatego samo sporządzenie testamentu, choć bardzo ważne, nie załatwia wszystkiego. Potrzeba czegoś więcej – dobrze skonstruowanych i przemyślanych postanowień w umowie spółki.
Umowa spółki – miejsce na prawdziwy zapis „ostatniej woli”
W umowie spółki z o.o. warto uwzględnić między innymi zapisy regulujące:
- czy spadkobiercy mogą wstąpić do spółki, czy mają jedynie prawo do „ekwiwalentu” (wartości odziedziczonych udziałów);
- jakie są warunki spłaty spadkobierców (nie wstępujących do spółki);
- czy wejście do spółki wymaga zgody pozostałych wspólników;
- czy spółka może odkupić udziały lub ograniczyć krąg osób uprawnionych do dziedziczenia;
- czy spadkobiercy powinni mieć odpowiednie kwalifikacje lub cechy;
- czy ograniczamy możliwości wstąpienia spadkobierców z określonego kręgu osób.
Przyjmuje się, że takie ograniczenia lub wyłączenia stosuje się odpowiednio zarówno do spadkobierców testamentowych, ustawowych, jak i zapisobierców.
To właśnie te i inne podobne postanowienia dają wspólnikom pewność, że po śmierci któregoś z nich firma nie trafi w nieznane ręce lub – co gorsza – nie ugrzęźnie w martwym punkcie decyzyjnym, w konfliktach wewnętrznych lub w niekompetencji wspólników-spadkobierców.
Obowiązek określenia zasad spłaty spadkobierców
Postanowienia ograniczające lub wyłączające wejście spadkobierców do spółki z o.o. muszą zawierać jasne zasady ich spłaty. Brak takich ustaleń skutkuje nieważnością ograniczenia, a spadkobierca i tak staje się wspólnikiem.
Choć przepisy nie precyzują formy spłaty, powinna ona nastąpić w rozsądnym terminie i opierać się na godziwej wartości udziałów. Umowa powinna także określać, co dzieje się z udziałami zmarłego — np. czy dochodzi do ich umorzenia, czy do przeniesienia ich na innych wspólników (to skomplikowane zagadnienie).
Istotne w postanowieniach umowy spółki z o.o. jest też wskazanie terminu wypłaty takiego „ekwiwalentu” (spłaty spadkobierców). A jest to istotne także pod względem rozliczeń podatkowych spółki.
Dobór właściwych postanowień do umowy spółki to jedno – ale kto ma zapłacić za ich wprowadzenie?
Dobrze skonstruowane zapisy sukcesyjne w umowie spółki z o.o. to fundament. Jednak ich skuteczność zależy w dużej mierze od dostępności środków finansowych (np. na spłatę spadkobierców) po śmierci wspólnika.
W teorii wszystko wygląda pięknie: spadkobiercy otrzymują ekwiwalent za udziały, pozostali wspólnicy przejmują udziały i firma nadal funkcjonuje.
A w praktyce? Może brakować na to środków, płynność finansowa spółki zaczyna wyglądać nie najlepiej, a spółka powoli zaczyna się „rozsypywać”, zanim zdąży się otrząsnąć z pierwszego szoku.
Rozwiązaniem stosowanym w praktyce dla zapobiegania takim kłopotom jest ubezpieczenie krzyżowe. To mechanizm, w którym wspólnicy ubezpieczają się nawzajem, a beneficjentem polisy jest spółka lub pozostali wspólnicy.
Jak to działa?
W razie śmierci jednego ze wspólników, środki z polisy mogą posłużyć m.in. do wykupu udziałów od spadkobierców lub do wypłaty wynagrodzenia za umorzone udziały (o ile środki z polisy wniesiemy na kapitał spółki, z którego finansuje się takie wynagrodzenie). W takim przypadku obejdzie się bez konieczności sięgania po finansowanie zewnętrzne czy angażowanie majątku prywatnego pozostałych przy życiu wspólników.
Taka konstrukcja pozwala:
- na sprawne rozliczenie ze spadkobiercami,
- na utrzymanie ciągłości funkcjonowania spółki,
- oraz na realizację postanowień umowy bez ryzyka paraliżu decyzyjnego lub konfliktu interesów.
Co ważne, ubezpieczenie krzyżowe należy rozpatrywać jako element praktycznego wykonania planu sukcesyjnego, a nie jako alternatywę dla dokumentów prawnych.
Jeśli prowadzicie Państwo spółkę i nie macie jeszcze planu sukcesyjnego lub nie jesteście Państwo pewni czy będzie on skuteczny po śmierci wspólników – zapraszamy do kontaktu.
Zapraszamy Państwa również do śledzenia profilu naszej kancelarii na Linkedin – będziemy niebawem mówić więcej o kwestiach praktycznych zapisów spadkowych w umowie spółki.