Stan faktyczny.
W jednym z zakładów produkcyjnych naszego Klienta doszło do ciężkiego wypadku przy pracy. Pracownica, wykonując czynności w ramach wewnątrzzakładowego transportu, doznała ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Prokurator w toku postępowania przygotowawczego dopuścił dowód m.in. z opinii biegłych z zakresu BHP. W opiniach tych specjaliści wskazali, że odpowiedzialnym za wypadek jest właśnie m.in. prezes zarządu spółki jako pracodawca. Taki wniosek postawiła też Państwowa Inspekcja Pracy w protokole kontroli po wypadku. Prokurator skierował akt oskarżenia przeciwko prezesowi wieloosobowego zarządu spółki oraz liderowi zmiany. Zarzucił w nim narażenie pracownic na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub powstania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, tj. przestępstwa z art. 220 § 1 w zw. z art. 156 § 2 kodeksu karnego.
Na czym polegała obrona?
Sprawę prowadziliśmy od początku z pełnym zaangażowaniem procesowym. Kluczowym elementem strategii było wykazanie, że prezes zarządu – w strukturze spółki zatrudniającej ponad kilkuset pracowników, posiadającej dwa zakłady produkcyjne – nie mógł osobiście odpowiadać za bezpieczeństwo i higienę pracy w rozumieniu art. 220 § 1 k.k. W zakładzie bowiem działała służba BHP, której powierzono zadania w tym zakresie, a prezes faktycznie nadzorował ich wykonywanie.
Inicjatywa dowodowa.
Zgłosiliśmy szereg wniosków dowodowych, które ukształtowały ostateczny wynik sprawy. Dodatkowo wnieśliśmy o opinię biegłego sądowego z zakresu materiałoznawstwa, która potwierdziła, że do awarii wózka transportującego doszło na skutek zmęczeniowego pęknięcia śruby mocującej kółko. Przyczyną wypadku nie były więc zaniedbania w zakresie doboru lub utrzymania sprzętu. Złożyliśmy również prywatną opinię specjalisty ds. BHP, przeprowadzającą kompleksowy audyt systemu bezpieczeństwa w zakładzie.
Rozstrzygnięcie sądów.
Sąd I instancji wydał wyrok uniewinniający. W uzasadnieniu wprost wskazał, że służba BHP uchybiła swoim obowiązkom. Ponadto, sąd ustalił, że biegły z zakresu BHP w swoich opiniach z postępowania przygotowawczego nie uwzględnił istotnych okoliczności, w tym faktu funkcjonowania wyspecjalizowanej służby BHP. Prokurator wniósł apelację od tego wyroku. Jednakże Sąd II instancji utrzymał wyrok uniewinniający w mocy. Jak podkreślił Sąd apelacyjny samo pełnienie funkcji prezesa zarządu spółki będącej pracodawcą nie przesądza o byciu odpowiedzialnym za BHP i nie może tu być mowy o żadnym automatyzmie. Sądy obu instancji w swoich rozstrzygnięciach oparły się na naszej strategii procesowej.
Znaczenie dla praktyki.
Sprawa potwierdza istotną zasadę odpowiedzialności karnej w prawie pracy – sam fakt bycia pracodawcą lub członkiem zarządu nie tworzy automatycznej odpowiedzialności karnej za każdy wypadek w zakładzie pracy. Tam, gdzie funkcjonuje wyspecjalizowana służba BHP, odpowiedzialność za realizację zadań z zakresu bezpieczeństwa i higieny pracy spoczywa na konkretnie wyznaczonych osobach. Członkowie zarządu spółki odpowiadają za stworzenie i nadzorowanie systemu BHP — nie za bieżący nadzór operacyjny, delegowany zgodnie z prawem.
Sprawę prowadziła: Katarzyna Tabak – Wykurz